Logo Kultura Paryska 22 lipca 2018
listy
Wojciech Wasiutyński

Jerzy Giedroyc

Listy adresowane do Rumunii, gdy Jerzy Giedroyc był sekretarzem ambasadora Rogera Raczyńskiego.


1939-01-13, Wojciech Wasiutyński

Budapeszt 13.11.39

Drogi Panie Jerzy! Sam fakt otrzymania od Pana listu bardzo mnie ucieszył i sądzę, ze coś pożytecznego może z tego wyniknąć. Zacznę od razu od sprawy najważniejszej. Długoszowski[1]stwierdził, ze dwie są rzeczy godne mężczyzny: wojowanie i pisanie książek. Zdaje mi się, ze w tej chwili dwie są rzeczy godne mężczyzn: wojowanie i praca konspiracyjna w Kraju. Kiedy to dzieło okazało się dla mnie niemożliwe po pewnym czasie, zdecydowałem się na to pierwsze i przeszedłem na Węgry, gdzie na jakiś czas utknąłem, ale zamiaru pójścia do armii nie zmieniłem. Jeszcze przed wojną, kiedy chciałem się starać o zmianę kategorii, tłumaczono mi: „Pan jako niewyszkolony żołnierz … a tymczasem niewykwalifikowany propagandzista …” Czyż mam nazywać z pierwszej litery słowo określające, co z tej propagandowości wyszło?

Dlatego zrezygnowałbym ze służby wojskowej na rzecz pracy politycznej tylko w tym wypadku, gdybym był pewien, że mam do zrobienia coś nierównie ważniejszego niż strzelanie a równie niebezpiecznego. To jest, że tak powiem, stanowisko zasadnicze a wnioski praktyczne zależą od konkretnych okoliczności. Na razie zbieram fakty i grupuję, a przy tym „działam” w tych ramach, jakie tu są możliwe.

Co do sprawy kontaktów z Krajem, to nawet w liście idącym drogą prywatną nie chciałbym tego omawiać, zaznaczam tylko, że mam poważne możliwości. Co do zespołu, to uważam, że jednym z najcięższych spadków ostatniego kilkulecia jest zupełne porwanie zaufania miedzy ludźmi, tak, że nie wiem, czy jest w polityce polskiej gdziekolwiek ????ludzi mających do siebie naprawdę pełne zaufanie. Toteż wydaje mi się, że nie należy zaczynać od żadnej nowej organizacji, ale od wytworzenia pewnych ośrodków zaufania między uczciwymi politykami, nie mających charakteru formalnego. Tamto może przyjść później, może dopiero w Polsce – to zresztą rzecz nie do przewidzenia. Tym bardziej, ze istotnie niewątpliwie w kraju wyrosną nowe siły i nowi, dotąd nie działający ludzie.

O ile rozumiałem to co mówił p. Miłoszewski[2], chciałby mnie Pan ściągnąć na stale do Bukaresztu. Mam co do tego pewne wątpliwości – środowiska bukareszteńskiego nie znam, ale wydaje mi się, że budapeszteńskie jest zdrowsze i większe. A propos środowiska bukareszteńskiego – sanacja przeszła wszelkie moje oczekiwania. Uważałem ich zawsze za ludzi niemoralnych, ale z pewną energią i charakterem. Tymczasem to były ???…. niedojdy?, milites gloriosi - starzy endecy zachowaliby się bardziej energicznie i zdecydowanie, mimo, że uważałem ich za symbol niedołęstwa. Bączkowski[3]był prorokiem bez swej woli: Grunwaldu nie było, za to Piławce[4]jak się patrzy – były i karoce z poduszkami i wozy ładowne i ucieczka?regimentarzy oraz dygnitarzy i nawet część Rzeczypospolitej ta sama, tyle że król abdykował od razu, nie czekając na pokój oliwski[5], a Czarniecki[6]od razu kazał sobie dać buławę. Na szczęście nie ma dotąd Radziejowskiego[7], choć Radziwiłł[8]w postaci Rasztikisa[9]już się pojawił. Swoją drogą cholera z takim miejscem w Europie, gdzie od czasów Mieszka IIco parę pokoleń powtarza się w różnych wariantach ta sama historia. W naszym wariancie Węgry zachowują się jak za Władysława I[10], nie jak za Rakoczego[11], i to też pewna pociecha. Nawiasem mówiąc możliwe, że niedługo podążą/ęna Osiek/Ossiach[12], drogą władysławowego gościa.

Ale to są zabawki. Faktem jest, że przez dziwny paradoks Węgrów z sanacji zebrali się w Rumunii, a przyjaciele małej??Ententy z endecji na Węgrzech. Są tu, względnie byli: Doboszyński[13], Bielecki[14], Meissner[15], Młodoński[16]i szereg mniej znanych ludzi, głównie ze Lwowa. Natomiast ze środowiska szeroko pojętego ONRu nie ma nikogo, sądzę, że na bardzo wielu trzeba dosłownie postawić krzyżyk. Do Warszawy i ogólnie okupacji niemieckiej można stąd pisać i wielu ludzi dostało odpowiedzi – ja jeszcze nie mam ani od żony, ani od rodziców. Przybywają także jeszcze ciągle „ludzie stamtąd”. Ostatnie informacje z 2 listopada mówią, że Warszawa jest znacznie mniej zniszczona niż się sądzi. Są już czynne cukiernie, pewna ilość oficerów polskich ma prawo chodzić w mundurze i przy szabli, jest tylko źle z jedzeniem i brak szyb i opału. Niech Pan napisze na maszynie kartkę po niemiecku do rodziców, a wyślemy ją stąd. Adres może Pan podać choćby Ulatowskiego[17]: Budapeszt XII Szamos-utca 7 (II 3). Ulatowskiemu powtórzę Pańskie życzenia i kartkę do p. Prądzyńskiej[18]wyślę.

A teraz przechodząc do wniosku konkretnego: zdaje mi się, że zarówno decyzje co do swoich planów, jak i co do współpracy z „Kurierem” (na korespondencję artykułową oczywiście zgadzam się i nadeślę coś w tych dniach) jak również co do pobytu w Budapeszcie czy Bukareszcie mógłbym powziąć tylko po zobaczeniu Bukaresztu. Chciałbym także koniecznie z Panem pomówić obszerniej. Dlatego uważam za rzecz niezwykle ważną, gdybym mógł do was przyjechać. Stąd wizy rumuńskiej nie dostanę, a wątpię nawet, czy poselstwo będzie zdolne pomóc mi w uzyskaniu wyjazdowej węgierskiej. Wizę rumuńską można dostać tylko na polecenie Bukaresztu. Jeżeli Pan mógłby spowodować polecenie tego rodzaju dla poselstwa rumuńskiego z zawiadomieniem o tym np. Szczeniowskiego[19]czy mnie oraz przysłać mi bilet do Bukaresztu, to natychmiast przyjadę. Ideałem byłoby, by wiza mogła być wielokrotna – czemu, wyjaśnię ustnie. Prosiłbym tylko o możliwy pośpiech, bo tymczasem może mi wypaść …?? parę dni okazja wydostania się do Francji, a wtedy może mnie Pan już nie zastać w Budapeszcie. W każdym razie przed 21 stąd się nie ruszę. Ewentualne listy do mnie może Pan wysyłać na Ulatowskiego, bo mój adres może się zmieniać, a z nim jestem w stałym kontakcie. Przepraszam, ze robię Panu kłopot odczytywania tej ilości nieczytelnego pisma i ściskamdłoń.

W. Wasiutyński

 

LIST 2

Wojciech Wasiutyński do Jerzego Giedroycia


Drogi Panie Jerzy! Bardzo niedobrze, że Pan nie może przyjechać i ze przyjazd Słonia[20]się opóźni tak znacznie. Tutaj tak ciężko, że chwilami żałuję, że nie poszedłem w ślady Adolfa – ale to jest w obecnej sytuacji pójście po linii najmniejszego oporu i najmniejszego skutku. Ciekawsze rzeczy komunikowałem p. Marii[21], więc niewiele mam do napisania. Żyję uporem, ale nie wiem, czy starczy upór ludzi niemających nic do powiedzenia i do zrobienia nie okaże się silniejszy od mego.

Czy sądzi Pan, ze Słoń poszedłby na tego rodzaju koncepcje, jakie mieliśmy co do pracy w grudniu – wbrew woli tutejszych ludzi? Obawiam się, że towarzysz polowań Słonia[22]nic nie zdziała w ogóle, a nawet że go wykończą. Najśmieszniejsze, że tu wszyscy wiszą w powietrzu. Widowisko jest obrzydliwe. Liczyć można tylko na Kraj. Wśród ludzi naszego pokolenia coraz częściej słyszy się zdania w rodzaju: „To jest jeszcze gorsze od tego co było” lub „My tego nie wpuścimy do Kraju”. Więcej tu małości i głupoty niż złej woli. Niech Pan napisze koniecznie.

Proszę ucałować raczki Tatiany[23].

W.

PS. Odniosłem dotąd jeden tylko żebraczy?sukces – referat waszych okolic Europy w dziale Kajtusia[24].

PPS. Załączam list z prośbą o łaskawe wezwanie telefoniczne odbiorcy w godzinach biurowych, a takowy sam się zgłosi po odbiór. Z góry dziękuję serdecznie.

 

LIST 3

Wojciech Wasiutyński do Jerzego Giedroycia

(prawdopodobnie luty 1940)


Drogi Panie Jerzy, ponieważ perspektywa rozmowy osobistej odsuwa się w bliżej nieokreśloną przyszłość, ryzykuję napisanie obszernego listu. Sytuacja jest istotnie może nawet gorsza niż sądziliśmy z daleka. Panuje tu idealna równowaga przy temperaturze zera absolutnego, w której nic się nie może dziać. Wszyscy mogą wszystkim wszystko uniemożliwić, nikt nie może nic zrobić bez uzgodnienia z wszystkimi innymi, a idealna zgoda istnieje tylko w tych sprawach, w których nic nie można zrobić, lub które już ktoś zrobił. Można tu liczyć nie na jakichkolwiek ludzi, ale na szczęśliwe przypadki.

Towarzysz polowań Słonia[25]nie ma żadnych możliwości działania ponieważ, raz – odstawili go, a dwa – sam się otoczył idiotami, a trzy – był swoim zwyczajem ultra-konspiracyjny, przez co zrobiono z niego szefa całej sanacji i tu w to wierzą. Nie ma on już działu politycznego, który prowadzi z ramienia Kota[26]Jan Tab.[27], lecz tylko wykonawczo-techniczno-militarny, i w tym zakresie mógłby sam Pana mianować – teoretycznie, bo praktycznie będzie się pewnie obawiał zarzutu sanacyjności.

Słonia boi się potwornie Kot, nie wiem czemu, ale to? tozwierzę robi i przeciwdziałać trudno, bo Zaleski[28]i Graliński[29]są pod jego młotkiem. Ja tu przez miesiąc forsowałem swój projekt jeszcze dalej idący od naszych projektów rumuńskich, dawałem pierwszorzędnych i jedynych w swoich fachach ludzi, plan realny, częściowo środki nawet, co ciekawsze zdołałem doprowadzić do tego, że obaj panowie S[30]zgodzili się, nawet już ludzi posprowadzali i… nic. Gorliwi poplecznicy (z przykrością stwierdzam, że głównie poplecznicy towarzyszepolowań) uniemożliwili wszystko. Sądzę, że po prostu bili się o swoje posady. Wobec tego drugi marzec pobytu zmarnowałem, ale, i to mnie m.in. tu trzyma, jeszcze nie skapitulowałem i dopóki będzie jedna szansa na tysiąc, będę próbował, bo to rzecz ogromnej wagi. Pozostałe sprawy, które mnie tu trzymają, są:chęć stworzenia stanowiska ideowego, co jest w pewnym studium możliwe tylko stąd, bo tylko tu spotyka się wszystkich ludzi i tu zaczynają oni rozumieć, dalej urządzenie sobie regularnej komunikacji z Warszawa, czego od was nie zrobię i wreszcie opracowanie południowo-środkowej Europy dla Kajtusia[31], czego się podjąłem; a do czego źródła mam tylko tu. Z tych względów będę tu w każdym razie jeszcze przez jakieś dwa miesiące. Co do „potem” mam parę projektów, ale jeszcze za wcześnie pisać.

Z kraju wiadomości mimo wszystko dobre. Żadnego śladu oddziaływania rządu, ale robią sami i rozsądniej niż z początku, widziałem nawet regularną gazetę z Poznania. Na ogół zgadzają się moje wiadomości z tym, co Pan wspomina o sytuacji tam. Te szalejące sześćdziesięciolatki zupełnie sobie z tego wszystkiego nie zdają sprawy, bawią się w rok 1919. Pisałem do o. Innocentego[32], żeby spróbował namówić tam na wydawanie światopoglądowego miesięcznika katolickiego pod swoją redakcją. Tu powstanie niedługo ideowy miesięcznik nar-dem., na który będę miał pewien wpływ, niestety nie decydujący[33]. „Słowo” jest straszne, głupie i nieodpowiedzialne. Zresztą nie chodzi przecież o pyskówki ani o to, że Mackiewicz[34]nie winien?klęski, bo kogo to obchodzi.

Do Bukaresztu wrócę, jeżeli za dwa miesiące nie powiodą się moje plany A i B, bo to jest C. Seyda[35]i Stroński[36]nic mi nie zrobią, bo nie potrafią nawet tego, ale jakośbym to może przeparł, tylko teraz nie mogę, ledwie się podjąwszy jednego. Proszę pozdrowić Kisielewskiego[37]. Co do Wróbla[38], to podobno jak go się wyciągnie z obozu, to Seyda go (??? ????do Paryża). Gdybym miał wracać, będą kłopoty z wizą, czy list do Fundrowicza?[39]nie byłby wówczas możliwy, bo Wraga[40]nie przywiózł wtedy.

Reportażu z Angers nie zrobię – byłem tam raz  przez pół dnia, zresztą nie wymagajcie ode mnie zbyt wiele samozaparcia – i tak dużo musiałem się wysilać, by nie iść w ślady Adolfa[41], plunąwszy na wszystko. Co do korespondencji, mógłbym pisać,  ale nie częściej niż raz na tydzień, czasem mógłby to być reportaż.

Dziękuję bardzo za listy z Kraju. Niestety pierwszy ten z końca ub. roku do dnia 4 II nie doszedł. Pozwalam sobie załączyć znowu teraz jakiś. Miałem wiadomość, że żona urodziła mi syna[42], ale jestem trochę niespokojny, bo to było przedwcześnie, a ona miała zaatakowane serce, przytym mrozy, a dalszych wiadomości nie otrzymałem, obawiam się, czy nie z winy Ulatowskiego, który zamiast wysłać do niej list właściwy, wysłał mój list do niego pisany – ludzie bywają niekiedy dziwni.

W sprawie przyjazdu Słonia, będę robił, co będę mógł, ale sam Pan się orientuje, jak ograniczone mam możliwości – nie mam nikogo ani w prezydium ani w MSZ ani poślednim?, muszę tłumaczyć długo, dlaczego, mając przeciw sobie nieufnośći lenistwo. Broszura moja (drugi egzemplarz maszynopisu) leżała dwa tygodnie u jednego dygnitarza propagandy, miesiąc u drugiego, dwa tygodnie u wydawcy „Głosu P.”[43]Wszyscy jej się boją, choć chwalą, dyskusji nie mają odwagi zacząć, ?????? że za wcześnie, że Niemcy itp.

Prosiłbym 250 egz. wrzucić?na Francję, pozatem 50 do Włoch, pod adresem: Włodzimierz Sznarbachowski[44],Roma, Via Ovidio 32, Casa Assettati. Ja tu będę mógł kolportować tylko prywatnie, bo nawet moja partiabędzie miała obiekcje z powodu ukraińskiego. Moje wyznanie wiary jest takie: trzeba znaleźć i przygotować kadrę ludzi zdolnych do rządzenia Polską z pośród młodych, nie przesądzając jeszcze spraw organizacyjnych, trzeba armii (czego ja nie zrobię) i trzeba wpłynąć na właściwe ukształtowanie Europy środkowej i wschodniej. Pierwsze i trzecie w pewnym małym zakresie mogę tu zrobić i dlatego siedzę. Pierwszego i drugiego najważniejsza część jest w Kraju i dopóki mam ambicję?na to oddziaływać, także siedzę. Co do sytuacji ogólnej, to alianci mają nadzieję, że uda im się wojnę odwlec do przyszłego roku, z Finlandii już zrezygnowali.

Przepraszam za chaotyczność. Proszę najserdeczniej pozdrowić Tatianę.

Uścisk dłoni

W. Wasiutyński

 

[1]Bolesław Ignacy Florian Wieniawa-Długoszowski (1881-1942) – generał dywizji Wojska Polskiego, dyplomata, adiutant Józefa Piłsudskiego. Od 1938 r. do 13 czerwca 1940 r. ambasador RP w Rzymie. 25 września 1939 roku Prezydent RP Ignacy Mościcki wyznaczył go na swego następcę na wypadek opróżnienia się urzędu przed zawarciem pokoju. Wieniawa powiadomiony o nominacji opuścił Włochy i udał się pociągiem przez Szwajcarię do Paryża by objąć urząd. Ze względu na sprzeciw rządów Francji i Wielkiej Brytanii, oraz Władysława Sikorskiego zrzekł się następstwa na urzędzie Prezydenta RP. Decyzja o wyznaczeniu następcy została odwołana 29 września 1939 roku. Po klęsce Francji w 1940 r. w Portugalii, następnie w USA. W marcu 1942 r. otrzymał nominację na stanowisko posła RP na Kubie. Popełnił samobójstwo 1 lipca 1942 r.

[2]Zdzisław Miłoszewski (1899-1970) – "publicysta, były urzędnik MSZ" – odnotowano w „Wydarzeniach miesiąca” w K 9/276. Były sekretarz konsulatu generalnego RP w Charkowie (i szef placówki wywiadowczej „M-13), później radca w centrali Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Pracował w tym czasie (w 1940 r.) z Jerzym Giedroyciem w Bukareszcie. „Dotychczasowy, wydawany tajnie, „Biuletyn Niezależnych” przekształciliśmy na drukowany miesięcznik „Na Straży”. Redaktorem został Janusz Jędrzejewicz przy pomocy urzędnika MSZ Zd. Miłoszewskiego” - opisywał wydarzenia z 1943 roku Wiktor Tomir Drymmer we „Wspomnieniach” (Zeszyty Historyczne, 1975 nr 31, s. 113 LINK: http://www.kulturaparyska.com/pl/historia/publikacje/1975. W Instytucie Literackim ukazywały się tłumaczenia Miłoszewskiego z języka rosyjskiego. Po wojnie mieszkał w Anglii.

[3]Włodzimierz Bączkowski (1905-2000) – pisarz polityczny, działacz ruchu prometejskiego. Patrz biogram w KP. LINK: http://www.kulturaparyska.com/pl/ludzie/alfabet/b/wlodzimierz_baczkowski

[4]Piławce - miejsce przegranej bitwy wojsk polskich podczas powstania Chmielnickiego w 1648 roku. Słysząc pogłoskę o ucieczce regimentarzy, polskie oddziały wycofały się w panice, porzucając broń i tabory.

[5]Pokój oliwski - traktat podpisany 3 maja 1660 roku w Oliwie, między Szwecją a Rzeczpospolitą. Formalnie zakończył on wojnę między oboma krajami, tzw. „potop szwedzki”.

[6]Stefan Czarniecki (1599 - 1665) - hetman polny koronny, wojewoda kijowski, uczestnik walk z kozakami, Rosjanami i Szwedami. Zasłynął skutecznym prowadzeniem wojny partyzanckiej podczas „potopu szwedzkiego”. Uwieczniony w polskim hymnie.

[7]Hieronim Radziejowski (1612 - 1667) magnat, podkanclerzy koronny. Symbol narodowej zdrady - jako jeden z pierwszych opuścił pole polsko-kozackiej bitwy pod Piławcami, stanął też po stronie Szwedów podczas „potopu”.

[8]Janusz Radziwiłł (1612 - 1655) - hetman wielki litewski, wojewoda wileński. Symbol zdrady - podczas „potopu szwedzkiego” podpisał w Kiejdanach układ z przedstawicielami Karola X Gustawa, zrywający polsko-litewską unię.

[9]Generał Stasys Rastikis (1896 - 1985) - do 1940 roku Naczelny Wódz Litewskich Sił Zbrojnych. Po zajęciu Litwy przez wojska niemieckie był ministrem obrony w Litewskim Rządzie Tymczasowym. Po wojnie mieszkał w USA.

[10]Władysław I Święty (ok. 1046-1095) - król Węgier. Dał schronienie Bolesławowi Śmiałemu, który po zabójstwie biskupa Stanisława uszedł z Polski.

[11]Jerzy II Rakoczy (1621 - 1660) - książę Siedmiogrodu, sprzymierzeniec Szwecji - w 1657 roku zaatakował ziemie polskie.

[12]Prawdopodobnie chodzi o Ossiach w Karyntii. W znajdującym się tam klasztorze benedyktynów miał osiąść wygnany polski władca Bolesław Śmiały.

[13]Adam Władysław Doboszyński (1904-1949) – polityk i pisarz, działacz Stronnictwa Narodowego. W sierpniu 1939 r. nie otrzymał przydziału do wojska, w związku z wyrokiem pozbawienia praw publicznych (w 1939 r. skazany na więzienie za tzw. „wyprawę myślenicką”). W kampanii wrześniowej na ochotnika. Po ucieczce z niewoli niemieckiej przez Węgry i Włochy dotarł do wojska polskiego we Francji, następnie w Wielkiej Brytanii. Po wojnie na emigracji. W 1946 r. przedostał się do Polski, aresztowany w 1947 r. skazany i stracony w 1949 r.

[14]Tadeusz Bielecki (1901 - 1982) - polityk, prezes Stronnictwa Narodowego, publicysta. Uczestnik kampanii wrześniowej, następnie na Węgrzech, od końca 1939 z-ca przewodniczącego I Rady Narodowej RP. PO upadku Francji przedostał się do Wielkiej Brytanii. Po wojnie na emigracji.

[15]Czesław Meissner (1879-1950) - lekarz, uczestnik powstania wielkopolskiego, major WP, działacz Stronnictwa Narodowego, poseł, senator. We wrześniu 1939 przedostał się na Węgry. Był internowany, pracował w szpitalu. Od stycznia 1940 w Paryżu (mianowany delegatem Ministerstwa Spraw Wojskowych ds. PCK), a od czerwca 1940 w Londynie (organizował polskie lecznictwo). W 1946 roku wrócił do Polski, pracował w poznańskim szpitalu.

[16]Postać niezidentyfikowana.

[17]Jan Ulatowski (1907-1997) – publicysta. Patrz biogram w KP. LINK: http://www.kulturaparyska.com/pl/ludzie/alfabet/u/jan-ulatowski

[18]Maja Prądzyńska (1908-1994) – współpracowniczka J. Giedroycia, sekretarka w „Buncie Młodych” i „Polityce” pismach przez niego redagowanych przed wojną.

[19]Jerzy Szczeniowski - sekretarz ambasady w Budapeszcie.

[20]Roger Adam Raczyński (1889-1945) – w latach 1938-1940 ambasador RP w Bukareszcie.

[21]Maja Prądzyńska (1908-1994) – współpracowniczka J. Giedroycia, sekretarka w „Buncie Młodych” i „Polityce” pismach przez niego redagowanych przed wojną.

[22]Może chodzi o Aleksandra Ładosia??  

[23]Tatiana Szwecow (1911-2005) – w latach 1931-1937 była żoną Jerzego Giedroycia. We wrześniu 1939 r. razem przekroczyli granicę rumuńską i mieszkali w Bukareszcie. Po wojnie w Wielkiej Brytanii.

[24]Być może Kazimierz Sosnkowski (zw. Kajetanem) lub Kajetan Morawski (Dzierżykraj - Morawski, 1892 - 1973) - dyplomata, polityk, po wybuchu wojny w Bukareszcie, od listopada 1939 w Paryżu, na stanowisku kierownika Oddziału Politycznego Biura Badań Celów Wojny przy Rządzie Polskim. Po upadku Francji w Londynie (sekretarz generalny MSZ).

[25]Osoba niezidentyfikowana.

[26]Stanisław Kot (1885-1975) – historyk, działacz ruchu ludowego, polityk. Na uchodźtwie od 1939 r., wicepremier w rządzie gen. Sikorskiego. W latach 1941-1942 był ambasadorem rządu RP na uchodźstwie w ZSRR, w latach 1942-1943 ministrem stanu na Bliskim Wschodzie, w latach 1943-1944 ministrem informacji. W lipcu 1945 r. powrócił do kraju i z ramienia Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej był w latach 1945-1947 ambasadorem w Rzymie. Od 1947 r. na emigracji.

[27]Być może chodzi o Jana Tabaczyńskiego,

[28]August Zaleski (1883 - 1972) dyplomata i polityk, minister spraw zagranicznych przed wojną oraz na emigracji, we Francji (w drugim rządzie Władysława Sikorskiego). W 1947 roku objął urząd prezydenta RP na uchodźstwie.

[29]Zygmunt Graliński (1897 – 1940) – prawnik; działacz Polskiego Stronnictwa Ludowego Wyzwolenie a potem Stronnictwa Ludowego, poseł na Sejm, wiceminister spraw zagranicznych w Rządzie RP na wychodźstwie. Zginął na storpedowanym statku w drodze do Kanady, gdzie miał objąć funkcję pełnomocnika rządu.

[30]Marian Seyda i Stanisław Stroński?

[31]Być może Kajetan Morawski (Dzierżykraj - Morawski, 1892 - 1973) - dyplomata, polityk, po wybuchu wojny w Bukareszcie, od listopada 1939 w Paryżu, na stanowisku kierownika Oddziału Politycznego Biura Badań Celów Wojny przy Rządzie Polskim. Po upadku Francji w Londynie (sekretarz generalny MSZ).

[32]o. Innocenty Maria Bocheński (1902-1995) - dominikanin, logik i filozof. Patrz biogram w KP.
LINK http://www.kulturaparyska.com/pl/ludzie/pokaz/b/o-innocenty-maria-bochenski

[33]Podziemny „Biuletyn Narodowy” wydawany w państwie Vichy, redagowany przez Wojciecha Wasiutyńskiego, Józefa Baranieckiego i Witolda Nowosada.

[34]Prawdopodobnie Stanisław lub Józef Mackiewicz. Stanisław Mackiewicz „Cat” (1896-1966) - publicysta, redaktor naczelny wileńskiego dziennika „Słowo”. Po klęsce wrześniowej we Francji (od 31 października 1939), członek Rady Narodowej RP. Po wojnie wydawca londyńskiego tygodnika „Lwów i Wilno”. Józef Mackiewicz (1902-1985) - pisarz, publicysta i dziennikarz. Patrz biogram w KP: LINK: http://www.kulturaparyska.com/pl/ludzie/alfabet/m/jozef_mackiewicz

[35]Marian Seyda (1879 – 1967) dziennikarz, publicysta, polityk. W 1919 roku uczestniczył w uroczystości podpisania traktatu pokojowego w Wersalu (reprezentował tam polską prasę). Poseł na Sejm Ustawodawczy z listy Związku Ludowo-Narodowego. Minister spraw zagranicznych w rządzie Wincentego Witosa. Redaktor naczelny „Kuriera Poznańskiego”. Do 1936 członek władz Stronnictwa Narodowego. Po wybuchu wojny przez Węgry przedostał się do Francji, objął Ministerstwo Sprawiedliwości w rządzie Sikorskiego. Po upadku Francji przez Hiszpanię i Lizbonę wyjechał do Londynu. Po wojnie w Argentynie.

[36]Stanisław Stroński (1882-1955) – filolog-romanista, publicysta i polityk związany z ruchem narodowym, poseł na sejm II R.P. Przed wojną m.in. założyciel i redaktor naczelny dziennika „Rzeczpospolita". W 1922 r. autor artykułów m.in. „Ich prezydent”, „Zawada”, które stały się zaczątkiem kampanii nienawiści przeciwko pierwszemu prezydentowi RP Gabrielowi Narutowiczowi, zakończonej jego zamordowaniem. W latach 1939-1943 – w rządzie emigracyjnym Władysława Sikorskiego, premier, wicepremier i minister informacji i dokumentacji. Po wojnie w Anglii.

[37]Prawdopodobnie Józef Kisielewski (1905-1966) dziennikarz (publikował m.in. w tygodniu „Prosto z Mostu”), pisarz, autor m.in. książki „Ziemia gromadzi prochy” (1938), o nazistowskich Niemczech. Po 1939 r. w Rumunii i na Zachodzie. Po wojnie na emigracji.

[38]Postać niezidentyfikowana.

[39]Postać niezidentyfikowana.

[40]Jerzy Niezbrzycki (1902-1968) – ps. Ryszard Wraga. Oficer polskiego wywiadu wojskowego, sowietolog i pisarz. Patrz biogram w KP. LINK: http://www.kulturaparyska.com/pl/ludzie/alfabet/n/jerzy-niezbrzycki

[41]Adolf Maria Bocheński (1909-1944) – pisarz i publicysta. Redaktor i publicysta „Buntu Młodych” i „Polityki.”- pism wydawanych przed wojną przez J.G.

[42]Syn W. Wasiutyńskiego urodził się w lutym 1940 - list więc pochodzi zapewne z tego okresu.

[43]Zapewne „Głos Polski” („La Voix de la Pologne”) - wychodził w Paryżu w l. 1939/40.

[44]Włodzimierz Sznarbachowski (1913-2003) - publicysta, redaktor kwartalnika „Irydion”, poeta. Podczas wojny działał w Rzymie, w podziemnej Delegaturze Rządu RP na Uchodźstwie. Po wojnie w Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa.

Przeczytaj cały list » jpg Przeczytaj cały list » jpg
POWRÓT DO POCZĄTKU »
Korespondenci