LECH PIWOWAR
WIERSZE STAROBIELSKIE
PISALI O NIM
GALERIA


Józef Czapski o Lechu Piwowarze

„Wspomnienia starobielskie” 1944 r.


(…) Nie mogę tu nie wspomnieć również ppor. Piwowara, lewicowego poety, który z nami również był w Starobielsku. Znałem go z Krakowa, z „Gazety Artystów” (był jednym z jej redaktorów), fanatycznego zwolennika Apollinaire’a, entuzjastę współczesnego malarstwa, ucznia Peipera i Przybosia. Wydał przed samą wojną swój najlepszy tom poezji „Co wieczór”. Trafił on także do Starobielska. Wożę ze sobą od tego czasu „książeczkę” uratowaną poprzez liczne rewizje. Różowa okładka z niezdarnie nadrukowanym czarnym marynarzem i napisem „Krasnoflotiec – kuritielnaja bumaga sojuzkulttog”, zawiera w środku kilkanaście bibułek do papierosów, na których czystą, równą kaligrafią Piwowara są wypisane jego wiersze z obozu.

 

Przerzucam delikatne przezroczyste stronniczki z już zacierającym się pismem.


Na polach rude płaty jesieni i krwi.

Piosenko, omiń, piosenko, zapomnij!

Pozostańmy w tych dniach zamienionych w gruzy,

Kiedy dojrzewało serce.

Kiedy, w te dni,

tyle rosło miłości ogromnej...


Tak się zaczyna pierwszy wiersz Z drogi. Odwracam parę bibułek-stronnic:


... kiedy konało serce kompanii

i wróg z obłoków ogniem bił w nas,

nam, w wężowiska dróg wplątanym,

nie wojna rosła lecz ojczyzna.

*

Ojczyzna, która zewsząd idzie,

drogą fabryczną, drogą rolną –

i śmierć tu mała, wielkie życie,

i ponad każde niebo - wolność...


Czyta mi ten wiersz, stojąc w mokrym śniegu o zmierzchu u progu zadymionego, zatłoczonego baraku, w okresie, gdy byliśmy jeszcze najdalej od zdolności transponowania naszych przeżyć.

Ile planów, ile żywych młodych projektów miał ten niski, rudy chłopak w głowie. Debatowaliśmy nad przyszłymi wydawnictwami malarskimi i poetyckimi w Polsce, nad wielką monografią Apollinaire’a, z którego chciał zrobić nowego polskiego Conrada. O jego tajemniczym pochodzeniu polskim, nieznanym nikomu z jego badaczy i wyznawców na świecie, dowiedział się przypadkowo od jego krewnego Kostrowickiego, ziemianina z kresów – tam właśnie w Starobielsku.

Wygłosił szereg odczytów, znalazł nawet deklamatorów, którzy najmniej popularnymi, najciekawszymi poezjami awangardowymi starali się zarazić słuchaczy. Do ostatniej chwili był Piwowar taki sam zwarty w sobie, zawsze gotów do ostrej dyskusji, entuzjasta poezji, „Czerwony Polak”, całą myślą utkwiony nie we wspomnienia ale w przyszłość. (…)




Korespondencja siostry poety Barbary Piwowar z Józefem Czapskim

czerwiec-październik 1959 r.


Barbara Piwowar do Józefa Czapskiego, 10 VI 1959


   



Kraków, 10 czerwca 1959

Szanowny Panie!

Przed laty wpadły mi w ręce urywki wierszy Brata mego Lecha, pisane jeszcze w Starobielsku, łącznie z urywkiem wspomnień pisanych o mym Bracie przez Szanownego Pana.

Wiersze te były dla mnie najdroższą po Nim pamiątką, są wyrazem jego myśli, którymi się już z nami bezpośrednio podzielić nie mógł. Szukałam możliwości dotarcia do Szanownego Pana i wreszcie dostałam adres poprzez Tyg(odnik) Pow(szechny) i Stefana Kisielewskiego.

Myślimy o wydaniu zbiorowym wierszy Leszka i nie chciałabym aby ten ostatni, tak bardzo ważny (?) okres Jego twórczości został pominięty. Przeto uprzejmie Szanownego Pana proszę o nadesłanie i tych wierszy i może owych osobistych wspomnień dotyczących ostatnich Pana z Leszkiem kontaktów, w ogóle, tego co Szanowny Pan o Nim z tego okresu wie.

W czasie wojny straciłam całą swą najbliższą rodzinę, rodziców, jedynego brata Lecha i bratową. Szukałam, szukam wszystkich po nim śladów i dlatego zwracam się z moją prośbą także do Szanownego Pana.

Pragnę aby to co się o Leszku ukaże było pełnym, nie skrzywionym obrazem Jego bogatej osobowości.

Bardzo proszę Szan(ownego) Pana, jeżeli to możliwe, o możliwie szybką (?) odpowiedź.

Łączę wyrazy poważania

Mgr B. Piwowarówna

Kraków, Sobieskiego 6 m. 9





Dom przy ul. Sobieskiego 6 w Krakowie. Tu mieszkała Barbara Piwowar, gdy korespondowała z Józefem Czapskim.
Fot. St. Mancewicz. 


Józef Czapski do Barbary Piwowar, 31 VII 1959


   


91 Av. de Poissy 31 VII 1959

Maisons Laffitte (S. Et O.)

Szanowna Pani

nie umiem powiedzieć jak mi jest przykro że dziś dopiero – otrzymując jej drugi list odpowiadam. Ale list Pani pierwszy mi się gdzieś z adresem zagubił – a miałem właśnie miesiąc wyjątkowo ciężki w związku ze sprawami rodzinnemi o których może Stefan Kisielewski Pani mówił.

Brat Pani był jednym z bardzo bardzo rzadkich przyjaciół moich pierwszej i najcięższej doby Starobielskiej – którego pasje artystyczne intelektualne społeczne były mi tak bliskie. Widywaliśmy się rzadko mieszkając w innych barakach - ale zawsze bardzo serdecznie i blisko.

Co do jego wierszy, krótko przed otrzymaniem Pani listu przyjechał do mnie poeta LAU * JERZY LAU „RACHUNEK GORYCZY” P[aństwowy] Inst[ytut] Wyd[awniczy] wyłącznie w celu wzięcia ode mnie wierszy Brata Pani – bo właśnie on zamierza wydanie pełne wierszy Brata zrobić. Powiedział mi że zna Panią i że się z Nią spowrotem w Polsce skomunikuje.

Wiersze te mam na cieniutkiej bibułce raz przepisane na maszynie.

Lau taki maszynopis wziął ze sobą – uprzednio go dokładnie z tekstem własnoręcznym zestawiając i porównując.

Mam nadzieję, że jest Pani już w kontakcie z Lauem – bo o ile mi się zdaje musiał on już do Polski wrócić.

Łączę wyrazy bardzo głębokiego szacunku

Józef Czapski



Barbara Piwowar do Józefa Czapskiego, 25 IX 1959


 


Szanowny Panie

Dziękuję za list z 31 lipca b.r. Nie odpisałam od razu, bo miałam ciężką chorobę w domu i sezon pracy zawodowej.

Z listu Szanownego Pana widzę, że zaszło chyba jakieś nieporozumienie. W obu swych listach skierowanych do Szanownego Pana, prosiłam o przesłanie mi oryginalnych wierszy Leszka, które poza ogólną wartością literacką, poza jedynym dokumentem Jego ostatniej dojrzałej twórczości – są dla mnie bezcenną pamiątką rodzinną. Właśnie te na bibułce, Jego ręką pisane tam na obczyźnie wiersze.

Tego rodzaju pamiątki nie są czymś zamiennym. Dlatego tak na te wiersze czekałam i czekam w dalszym ciągu, ufając że zostanę właściwie zrozumiana i że moje pragnienie i uczucia rodzinne zostaną uszanowane.

Maszynopis, który zabrał od Sz. Pana p. J. Lau do mnie do tej pory nie dotarł, a p. Lau sam się jeszcze ze mną nie porozumiał. Nie wiem dlaczego? …

Bardzo to jest dla mnie przykre i przyznam się zupełnie niezrozumiałe.

Piszę ten list prosząc Sz. Pana o wyjaśnienie mi dlaczego nie otrzymałam do tej pory oryginału bibułkowego wierszy Leszka. Czy wchodzą tu w rachubę trudności z przesłaniem ich, czy jakieś inne?

Zaznaczam, że niezależnie od projektów wydawniczych dla mnie te wiersze są obecnie najdroższą pamiątką po jedynym mym Bracie.

Ufam, że Szanowny Pan rozumie wagę i wymowę mych wypowiedzi.

Będę niecierpliwie oczekiwała na odpowiedź Szanownego Pana, a jeśli nie istnieją obiektywne przeszkody, i na przysłanie oryginału wierszy. Jeżeli przesłanie oryginału jest niemożliwe, to proszę choć o maszynopis wszystkich tych wierszy, jakie Sz. Pan ma u siebie.

Łączę wyrazy poważania

B.P. (Barbara Piwowar)

Kraków, dnia 25 września 1959 r.

Sobieskiego 6 m. 9



Józef Czapski do Barbary Piwowar, 8 X 1959


       


8 X 1959 91 Av. de Poissy, Maisons Laffitte (S.et.O)

Szanowna Pani.

List Pani mnie jak najbardziej zaskoczył i zdziwił.

Wiersze, o których Pani pisze Brat Pani, który był moim przyjacielem ofiarował mi jako prezent czy to na dzień moich imienin czy z powodu innej okazji, nigdy ale to nigdy nie wspominając bym je miał kiedykolwiek komukolwiek przekazać. Te wiersze ja wywiozłem z kraju gdzie je napisał i przez wszystkie wędrówki najpieczołowiciej przechowywałem i przechowuję.

Pisałem o nim cytując jego wiersze w moich „Wspomnieniach Starobielskich” – , w „Kulturze” wiersze te się częściowo ukazały

W tym roku zgłosił się Pan Lau którego nigdy przedtem na oczy nie widziałem. Od niego dowiedziałem się że żona brata Pani umarła

On również mi mówił o Pani obiecując mi Pani te wiersze dostarczyć w starannie przez niego skontrolowanej kopii

Wszystkie te wiersze ukazały się od tego czasu na rozkładówce pisma ARGUMENTY 5 ze wstępem bardzo przyzwoitym tegoż Laua i tam jest też mowa o pełnym wydaniu jego wierszy w PIWie.

Nie jestem wcale kolekcjonerem

na wierszach tych ani mi do głowy nie przychodzi robić jakiegoś interesu (!!) ale jeżeli nie decyduję się Pani tego najdelikatniejszego z tomików wysłać to że zdaje mi się u mnie jest o wiele bezpieczniejszy i że to wcale nie tylko rodzinną jest pamiątką.

Jak dotychczas ten drobniutki kajecik pozostanie albo u mnie albo w archiwum „Kultury” i zupełnie nie wiem skąd sobie zasłużyłem na tak ostry i przykry ton Pani listu – kiedy ostatecznie te teksty tak cenne tylko dzięki mnie w ogóle dotarły do kraju i teraz przez „Argumenty” do Pani.

Łączę wyrazy głębokiego szacunku i spodziewam się że Pani zrozumie że list Pani był nieporozumieniem.

Józef Czapski


- Listy Józefa Czapskiego odczytał Janusz Nowak.
- Wszystkie cztery listy pochodzą z archiwum Lecha Piwowara znajdującego się w zbiorach Muzeum Literatury im. A. Mickiewicza w Warszawie. 



Józef Czapski w 1957 r., w swej pracowni w Maisons-Laffitte. Fot. Henryk Giedroyc. Archiwum Instytutu Literackiego.  





Argumenty 32/1959, Warszawa


Nieznane wiersze Lecha Piwowara

Jerzy Lau



W małej kawiarence w Paryżu przy ulicy Sebastian Bottin ujrzałem po raz pierwszy pożółkły zeszycik bibułek do kręcenia papierosów „Krasnofłociec” obejmujący 36 stron zapisanych ołówkiem drobnymi literkami. Jest to ostatni nieznany w kraju tomik poety, który wybitnie wzbogaca dorobek poetycki z lat wojny.

 

Lech Piwowar urodził się w 1909 roku w rodzinie działaczy robotniczych, z ojca Adama, z matki Haliny z domu Czechowskiej. Dzieciństwo spędził w Dąbrowie Górniczej.

W roku 1929 rozpoczął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Studiował geologię, filozofię oraz Szkołę Nauk Politycznych i Społecznych. Debiutuje w latach trzydziestych jako jeden z twórców nowej poetyki tzw. „awangardy”. Drukuje w „Zwrotnicy”, „Linii”, w „Gazecie Literackiej”, „Naszym Wyrazie” i innych pismach literackich. Bierze żywy udział w życiu lewicowej inteligencji Krakowa zbliżonej do KPP. Do wybuchu wojny przebywa na Śląsku. Kampanię wrześniową w 1939 odbywa jako oficer rezerwy 74 Pułku Śląskiego. Zmarł w Starobielsku w roku 1940.

Pozostawił po sobie trzy tomy wierszy: „RAJ W NUDNYM ZAJEŹDZIE” (1932), „ŚMIERĆ MŁODZIEŃCA W ŚRÓDMIEŚCIU” (1934), oraz „CO WIECZÓR” (1936) skonfiskowany przez cenzurę sanacyjną. Drugie wydanie ukazało się okrojone w rok później. Wiele wierszy Piwowara pozostaje do dziś rozproszone po czasopismach, a część jest jeszcze w rękopisach. W przyszłym roku będziemy obchodzić dwudziestolecie śmierci Lecha Piwowara, jednego z najbardziej utalentowanych poetów tzw. „krakowskiej awangardy”. Jak wiadomo PIW przygotowuje do druku pełne wydanie jego poezji. Wiele przyczyn złożyło się na to, że po wojnie wiersze Piwowara, często ukazujące się w prasie lewicowej w dwudziestoleciu skazywano na zapomnienie. Dopiero lata ostatnie są dla jego poezji łaskawsze. Drukowane na łamach „Argumentów” wiersze są cennym odkryciem rzucającym światło na ostatni, najmniej znany okres życia poety. Wręczył je przed śmiercią swemu przyjacielowi J. Czapskiemu, który je przechowywał w czasie długiej wojennej tułaczki.

Jerzy Lau    


Tekst Jerzego Laua towarzyszący siedmiu wierszom Lecha Piwowara, ilustracje Andrzej Zaborowski. „Argumenty” - tygodnik społeczno-kulturalny, nr 32 z dn. 9 sierpnia 1959 r.

W tekście Laua, wydrukowanym w „Argumentach” w okresie popaździernikowej stagnacji i zaostrzonej cenzury, mogą zaskakiwać niektóre informacje, np. data i miejsce śmierci poety nie dające żadnych wątpliwości, że zginął on z rąk sowieckich, oraz podanie nazwiska Czapskiego – człowieka uważanego za wroga systemu, kojarzonego powszechnie z jego katyńskim świadectwem.

Jerzy Lau (1917-1970) – był poetą, krytykiem literackim i teatralnym, oraz tłumaczem. Był też aktorem teatru „Cricot”. Walczył w kampanii wrześniowej, był żołnierzem Armii Krajowej. Aktywnie uczestniczył w konspiracyjnym życiu literackim i kulturalnym. Od roku 1949 był prezesem Klubu Młodych Artystów i Naukowców, członkiem redakcji pisma „Po Prostu”, odpowiedzialnym za dział kulturalny. Tłumaczył z bułgarskiego i rosyjskiego.

O wizycie Jerzego Laua w Paryżu i druku wierszy w „Argumentach” patrz listy Józefa Czapskiego i Barbary Piwowar. Czapski w liście do B.P. pomylił się, podając niewłaściwy numer pisma.



„Argumenty”, Tygodnik Społeczno-Kulturalny, nr 32, Warszawa dn. 9 VIII 1959 r.






„Kultura” nr 4/451, 1985

Gustaw Herling-Grudziński o wierszach Lecha Piwowara w „Trójgłosie o Józefie Czapskim”


Józef Czapski wkracza w dziewięćdziesiąty rok życia. Staraniem O. Pallotynów odbył się 18 marca (1985) w kościele St Pierre du Gros Caillou w Paryżu wieczór poświęcony Czapskiemu, na którym o znakomitym malarzu i pisarzu mówili Gustaw Herling-Grudziński, Konstanty A. Jeleński i Wojciech Karpiński. Drukujemy poniżej ich trójgłos. (…)

G. Herling-Grudziński: (…) W tamtym okresie rzymskim daleko było jeszcze do książki „Na nieludzkiej ziemi” stał on pod znakiem maleńkiej książeczki „Wspomnienia starobielskie”. Wyszła w roku 1944 po polsku, nakładem Oddziału Kultury i Prasy 2-go Korpusu i w rok później - z moim słowem wstępnym - po francusku w serii Temoignages. Mam ją przed sobą, biorę ją po tylu latach do rąk z takim samym wzruszeniem jak niegdyś. Sześćdziesięciostronicowy tomik z rysunkiem cerkiewki na okładce, zamknięty autoportretem jenieckim autora. Do czego wydał mi się wtedy i wydaje dalej podobny? We „Wspomnieniach starobielskich” Czapski opisuje książeczkę bibułek do papierosów, na których swoje wiersze obozowe utrwalał poeta krakowski Lech Piwowar, zamordowany potem w Katyniu. Taką delikatną i kruchą książeczką bibułkową były i są dla mnie same „Wspomnienia starobielskie” pisane z maksymalną zwięzłością, ograniczone do rzeczy esencjalnych, rzadko i nieśmiało dające folgę własnym uczuciom, pomyślane przede wszystkim jako świadectwo. Świadectwo, które podczas burzy wyrzuca się w butelce za burtę do morza, z nadzieją że zostanie wyłowione, odczytane i zrozumiane. Można też, pamiętając datę wydania „Wspomnień starobielskich” użyć innego porównania: był to nasz pierwszy „gryps” przemycony zza krat i drutów kolczastych „nieludzkiej ziemi”. (…)

Cały tekst jest tutaj.





„Kultura” 1985/04/451



Fragment wstępu Jana Bielatowicza do

„Antologii poezji polskiej na Środkowym Wschodzie - Azja i Afryka” Palestyna 1944


     

(…) W Rosji polska poezja zacisnęła zęby. Trwała przez lata w milczeniu, zamykając swe przeżycia na czasy późniejsze. Zakwitły one wierszami na Wschodzie. Jak ręka z tamtego świata sterczy jedynie testament poezji Lecha Piwowara. Na pliku bibułek tytoniowych pod tytułem „Kuritielnaja bumaga” i pod tytułem „Krasnofłotiec”, ilustrowany wizerunkiem głowy sowieckiego marynarza, stanowi ten tom poezji napisany w Starobielsku, jeden z najcudowniejszych, najbardziej krwią spłukanych dokumentów literatury polskiej. Od niego też zaczyna się druga epoka literatury polskiej na wschodnim wygnaniu. Przedrukiem jego zaczyna się tedy nasz tomik. (…) Poezja Piwowara brzmi jak testament walczącego i umęczonego pokolenia. (…)



Azja i Afryka. Antologia poezji polskiej na Środkowym Wschodzie. oprac. Jan Bielatowicz, wyd. Biblioteka Orła Białego, Palestyna 1944 r.





„Iridion” - Piwowar po włosku


 

Ukazujący się po włosku, w latach 1945-1946 w Rzymie kwartalnik „Iridion” był poświęcony sprawom sztuki i literatury polskiej. Wydawnictwo finansował Wydział III Oddziału Kultury i Prasy 2 Korpusu. Pismem kierował Włodzimierz Sznarbachowski z pomocą Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Z „Iridionem” współpracowali poloniści włoscy m.in. Carlo Verdiani – slawista i tłumacz literatury polskiej. To on przełożył dwa opublikowane w piątym numerze „Iridiona” wiersze Piwowara: „W drodze” i „Żołnierz, który klęczy” („Per via” i „Soldato che si inginocchia”). Wiersze ukazały się bez komentarza.



„Iridion” - Quaderini polacchi di cultura. Roma, nr 5, 1945 r.





Klub studencki „Riviera-Remont”, Warszawa 6 października 1975 r.

Wieczór poezji Lecha Piwowara




6 października 1975 r. w klubie studenckim „Riviera-Remont” w Warszawie, odbyło się najprawdopodobniej jedyne po II wojnie światowej, publiczne spotkanie na temat twórczości Lecha Piwowara. Słowo wstępne wygłosił Krzysztof Gąsiorowski, a wiersze czytał Leszek Herdegen. W klubie, pod auspicjami Zarządu Głównego Socjalistycznego Związku Studentów Polskich, organizowano cykle spotkań z poezją pod nazwą „Generacje”. Wieczór poświęcony Piwowarowi odbył się w piątym cyklu (stąd na okładce widnieje napis Generacje V) i został wzbogacony prezentacją tomu jego wierszy pt. „Wszędzie woła głos poezji”. To bibliofilskie wydanie na papierze czerpanym, ukazało się w nakładzie zaledwie 267 egzemplarzy. Tom opracowali Jerzy Leszin-Koperski i Andrzej K. Waśkiewicz, który zbiorek opatrzył posłowiem. Na okładce wykorzystano rysunek Mieczysława Szczuki, wewnątrz umieszczono zdjęcie Piwowara w mundurze. W tomie opublikowano wiersz pisany w Starobielsku „Żołnierz, który klęczy”.



Okładka tomu poezji Lecha Piwowara
„Wszędzie woła głos poezji”,
wyd. w serii Generacje V,
Klub „Riviera-Remont”, Warszawa 1975.





Lech Piwowar. Fotografia z tomu „Wszędzie woła głos poezji”, wyd. w serii Generacje V, Klub „Riviera-Remont”, Warszawa 1975.